Jak to się zaczęło
Od 25 lat zajmuję się budowaniem i rozwijaniem projektów technicznych. Od projektowania skomplikowanych urządzeń pomiarowych, po tworzenie zaawansowanych aplikacji. Niezależnie od branży, zawsze oznaczało to jedno: konieczność opanowania, zrozumienia i optymalizacji złożonych procesów.
Taka praca uczy dostrzegania logiki tam, gdzie inni widzą chaos – ale też zauważania braku logiki w pozornie uporządkowanych strukturach. To podejście okazało się kluczowe w zupełnie innym obszarze, niż początkowo zakładałem.


Pierwsza inwestycja, która wszystko zmieniła
W roku 2025, podczas spotkania z właścicielem jednej ze spółek, z którą współpracowałem od dłuższego czasu, otrzymałem propozycję koordynacji inwestycji związanej z budową domu jednorodzinnego – od projektu aż po odbiór kluczy.
Moim zadaniem było zapanowanie nad całością procesu: wyborem technologii, zakresem prac, budżetem i odbiorami. Zgodziłem się, bo lubię wyzwania – a intuicyjnie czułem, że nie będzie to prosty temat. Założenie wydawało się banalne: jest budżet i za ten budżet ma powstać dom.
Ze względu na ograniczenia czasowe zdecydowaliśmy się na dom modułowy.
Dom został wybudowany, inwestycja zakończona, a budżet przekroczony jedynie o 2% – wyłącznie dlatego, że w trakcie realizacji świadomie rozszerzyliśmy zakres prac planowanych pierwotnie na kolejny rok.
Czego nauczyła mnie ta budowa
Kilka miesięcy pracy, a szczególnie etap poszukiwania wykonawcy, pokazały mi coś znacznie ważniejszego niż sama realizacja domu.
Zrozumiałem, jak ogromnym wyzwaniem jest zbudowanie domu dokładnie w tym zakresie, który inwestor zakłada na początku – czyli kupienie tego, co faktycznie jest oferowane, za pieniądze, które “WYDAJĄ” się uzgodnione.
Rynek budowy domów w dużej mierze opiera się na: – niedomówieniach, – nieprecyzyjnych definicjach, – pominięciach zakresów, – rozbieżnościach między ofertą, umową i rzeczywistą realizacją.
Sama budowa jest procesem niezwykle złożonym – składa się z setek decyzji i dziesiątek technicznych detali, które dla większości inwestorów są niewidoczne lub niezrozumiałe na etapie podpisywania dokumentów.


Dlaczego powstał projekt WiemCoBuduję
Obrona przed tym mechanizmem wymaga ogromnej wiedzy technicznej i procesowej – wiedzy, której większość inwestorów po prostu nie posiada. I nie ma obowiązku jej posiadać.
Ja wyszedłem obronną ręką z niemal wszystkich „potyczek” podczas tej inwestycji. Ale z każdą kolejną coraz wyraźniej widziałem, jak zbudowany jest rynek domów modułowych i jak niewielu inwestorów jest w stanie samodzielnie przejść przez ten proces bez strat finansowych.
Tak powstała idea projektu WiemCoBuduję – niezależnej usługi doradczej dla osób budujących dom.
Nie reprezentuję interesów firm budowlanych.Nie polecam wykonawców. Nie pobieram prowizji. Moim celem jest pomóc inwestorowi zrozumieć, co naprawdę kupuje, jakie decyzje podejmuje i gdzie kryją się ryzyka, zanim staną się realnymi kosztami.
